Ciasto bananowe
- Mamo a kupisz mi wyrzutnię?
*******
- Franuś co było na obiadek w przedszkolu?
- Nie mogę Ci powiedzieć!
- A to dlaczego?
- Bo nie dałaś mi grabi... przedwczoraj!
*******
- Mamo a Ty jeszteś szpajdermenką, batmanką czy szupermenką?
Juz chcę odpowiadać, że oczywiście, że supermenką, ale Franek jest pierwszy:- Już wiem, ty jeszteś lorderwajderką!
*******
Razem z Hanią uczymy mówić Franka "co", choć uwielbiam urocze "czo"
- Franuś powiedz ładnie CO CO CO
- TSO, TSO, CO
- Braaawoooo! Już umiesz! Teraz idź i powiedz tatusiowi.
- Ale czo mam mu powiedzieć?
******
Muszę, muszę zapisywać te teksty. Zeszyt zgubiłam, będę spisywać tutaj od czasu do czasu. Boki zrywamy z tego naszego Franka, a on się denerwuje: nie śmiejcie się ze mnie!! Łobuz z niego okrutny, ale jak już coś powie, to nie da się nie wybaczyć. Choć ostatnio takim tekstem zasunął do pani przedszkolanki, że zabrakło mi odwagi, żeby tutaj zacytować ;)
Ale do rzeczy. Znaczy do ciasta. Dyżurne, szybkie, składniki zawsze mam pod ręką, bo banany akurat kupujemy często. Takie ciasto, które robi się w 10 minut, nie jest zbyt słodkie i bez wyrzutów sumienia można zjeść samemu i dać dzieciom zamiast czegoś SZŁODKIEGO :)
Składniki:
- 230 g mąki pszennej
- 160 g cukru trzcinowego
- 2 jajka
- 2 banany
- 130 ml oleju
- 2 płaskie łyżeczki sody oczyszczonej rozpuszczonej w 2 łyżkach ciepłego mleka
- 50 g wiórków kokosowych
- 50 g posiekanych orzechów włoskich
- 50 g rodzynek
- szczypta soli
- ew. 1 łyżeczka cynamonu
Przygotowanie:
- Jajka ucieramy z cukrem na puszystą masę, dodajemy olej i rozgniecione banany. Miksujemy chwilę na wysokich obrotach.
- Dodajemy mąkę, sodę rozpuszczoną w mleku i sól. Mieszamy razem na wolniejszych obrotach lub za pomocą drewnianej łyżki. Na końcu dodajemy wiórki kokosowe, posiekane orzechy i rodzynki (ewentualnie cynamon).
- Formę keksową wykładamy papierem do pieczenia, wlewamy ciasto i pieczemy w 170 st. z termoobiegiem przez ok. 60 minut. Po 45 minutach sprawdzamy patyczkiem.
- Po upieczeniu studzimy na kratce.
- Smacznego!
- 120 g mąki pszennej
- 120 g mąki z amarantusa
- 160 g cukru trzcinowego
- 2 jajka
- 2 banany
- 2 płaskie łyżeczki sody
- szczypta soli
- 130 ml oleju
- ew. rodzynki
Jajka ucieramy z cukrem na puszystą masę, dodajemy olej i rozgniecione
banany. Miksujemy chwilę na wysokich obrotach. Dodajemy mąkę, sodę i
sól. Mieszamy razem na wolniejszych obrotach lub za pomocą drewnianej
łyżki. Na końcu dodajemy rodzynki. Formę smarujemy masłem i posypujemy
bułką tartą, wlewamy ciasto i pieczemy w 150 st. z termoobiegiem przez
ok. 60 minut. Po 45 minutach sprawdzamy patyczkiem.
czy zwykły cukier nie zaszkodzi? ciastu oczywiście , nie nam;) a z tymi tekstami to prawda, każdy Rodzic chyba zawsze tak myśli ze musi zapisywać, bo czasem to już na drugi dzień wylatuje z pamięci,szczególnie jak jest czas urodzaju;)Ostatnio wracamy z Zuzia ( 2 lata) i niesie natkę dumnie, az tu jej wypadła, podniosła, przytuliła i zapytała" ok,natko?" po tym wiem że właśnie wkraczamy w śmieszny okres;) Aga
OdpowiedzUsuńSuper teksty haha :-D ja też zapisałam kilka, ale kartka mi przepadła w niewiadomych okolicznościach przyrody........ Jedno co pamiętam, to że rękawiczki z zupełnie niezrozumiałego dla mnie powodu zostały ochrzczone nową nazwą - "jałinki" ;-) bądź tu mądry, co w tych małych głowach siedzi i jak się wymyśla nowe wyrazy ;-)
OdpowiedzUsuńChlebek bananowy wygląda super, aż sama nabrałam ochoty....... Mam swój sztandarowy przepis, bardzo podobny i tylko z niego robię, bo próbowałam wielu, ale zawsze coś było nie tak ;-) Twój mnie jednak kusi i być może skorzystam - jak będzie ok, to będę mieć 2 super przepisy :-)
fajne kawały...a chlebek ..cóż jak zawsze pychota,musze go wrescie zrobic :)
OdpowiedzUsuń